Część kosów odlatuje na zimę do cieplejszych krajów, ale wiele osobników zostaje w Polsce, zwłaszcza w miastach i w pobliżu ludzi. Decyzja o wędrówce zależy od pochodzenia ptaka, dostępu do pożywienia i warunków pogodowych w danym roku. Jeśli chcesz zrozumieć, kiedy kos odlatuje, kiedy zostaje i jak możesz mu pomóc w zimie, przeczytaj poniższy przewodnik.
Czy kosy odlatują na zimę?
U jednych ptaków tego gatunku wędrówka jest normą, u innych – wyjątkiem. Kos jako gatunek jest określany jako częściowo wędrowny: część populacji migruje, część prowadzi osiadły tryb życia. Migracja dotyczy głównie ptaków z chłodniejszych regionów Europy Północno-Wschodniej i częściowo Środkowej, które jesienią lecą do łagodniejszych stref klimatu Atlantyckiego. Z kolei kosy z zachodniej i południowej Europy zwykle pozostają na swoich terytoriach przez cały rok.
W Polsce sytuacja jest mieszana. Ptaki żyjące w dużych kompleksach leśnych częściej odlatują, natomiast te, które korzystają z miejskich parków, ogrodów i odpadków człowieka, coraz częściej zimują na miejscu. Ornitolodzy – m.in. dr Jarosław Sułek – podkreślają, że kosy bardzo dobrze radzą sobie z mrozem, o ile mają dostęp do owoców i schronienia. Dlatego z roku na rok widać więcej osobników, które decydują się zostać.
Kiedy kosy odlatują i kiedy wracają?
Jeśli dany ptak należy do wędrownej części populacji, jego kalendarz lotów jest dość przewidywalny. W Polsce i sąsiednich krajach odloty zaczynają się najczęściej na przełomie września i października, ale w chłodniejszych regionach ruch może ruszyć już pod koniec września. Dane terenowe mówią, że w niektórych rejonach odlot wydłuża się do listopada – zależy to od przebiegu jesieni i długo utrzymującego się pokarmu na krzewach.
Powroty są bardziej skoncentrowane. Typowe okno przylotu to marzec–kwiecień, gdy dzień szybko się wydłuża, a temperatury rosną. W Biebrzańskim Parku Narodowym pierwszy kos z nadajnikiem w jednym roku pojawił się już w pierwszych dniach marca, podczas gdy w 2016 r. odnotowano go dopiero 10 marca. Pokazuje to, że nawet w obrębie jednego obszaru terminy mogą się z roku na rok przesuwać.
Dokąd lecą kosy na zimowiska?
Wędrówki tego gatunku są raczej średniodystansowe. Kosy z północno-wschodniej Europy zazwyczaj nie przelatują całych kontynentów – wybierają łagodniejsze rejony Zachodu i Południa. Rejestracje terenowe i analizy szlaków wskazują, że ptaki z Polski czy Białorusi zimują m.in. we Francji, Hiszpanii, Włoszech, krajach Beneluksu oraz w pasie wybrzeży Morza Śródziemnego w Afryce Północnej, np. w Maroku. Nie są to więc wędrówki aż do tropików, jak u słowika czy bociana.
Na tle innych drozdów kosy wybierają miejsca z obfitością owoców i łagodniejszą zimą, ale wciąż o umiarkowanym klimacie. Dlatego omijają lasy deszczowe, w których zimują np. Słowik, i zatrzymują się bliżej – tam, gdzie w styczniu czy lutym nadal można znaleźć owoce głogu, oliwek czy dzikich krzewów. W warunkach miejskich podobną rolę pełnią osiedlowe nasadzenia, co tłumaczy, czemu tak wiele osobników rezygnuje z dalekiej wędrówki.
Dlaczego jedne kosy migrują, a inne zostają?
Na to pytanie próbują odpowiedzieć zespoły badawcze współpracujące z Instytutem Maxa Plancka i krajowymi ośrodkami ornitologicznymi. Badania prowadzi m.in. Uniwersytet w Białymstoku, który monitoruje populację biebrzańską. W Bawarii, gdzie połowa ptaków odlatuje, a połowa zostaje, udało się porównać energetyczne koszty obu strategii. Wykorzystano tu precyzyjne pomiary i śledzenie ruchu, co dało unikalny wgląd w to, jak ptak gospodaruje energią przed podróżą i w czasie zimowania.
Rola nadajników telemetrycznych
Kluczowym narzędziem badawczym jest Nadajnik telemetryczny – małe urządzenie o masie zaledwie 2–3 gramy, które zakłada się na ciało ptaka. Co roku około 20 kosom w Biebrzańskim Parku Narodowym zakłada się takie miniaturowe nadajniki, dzięki czemu badacze śledzą ich ruchy w promieniu 2–3 km od stacji terenowej oraz rejestrują momenty przylotu z zimowisk. Dla ptaka o długości 25–27 cm tak niewielki ciężar nie zaburza naturalnego zachowania, a jednocześnie dostarcza bardzo precyzyjnych danych.
Telemetria – koordynowana przez dział ornitologii Instytutu Maxa Plancka w międzynarodowym projekcie – pozwoliła odkryć, że migrujące kosy na około trzy tygodnie przed odlotem radykalnie ograniczają dzienne wydatki energetyczne. Ich metabolizm zwalnia, temperatura ciała spada, a organizm gromadzi zapasy tłuszczu. Co ciekawe, ptaki docierają na zimowiska z wyraźną nadwyżką energetyczną, której nie „zjada” sama podróż.
Badania telemetryczne pokazały, że kosy przed migracją obniżają metabolizm przez około trzy tygodnie, gromadząc zapas energii na lot i zimowanie.
Energia a decyzja o migracji
Analizy opublikowane w „Nature Ecology & Evolution” pokazały coś jeszcze: podczas zimowania wydatki energetyczne kosów nie są niższe niż na terenach lęgowych. Z punktu widzenia bilansu energii lot do cieplejszych krajów nie zawsze daje więc oczywistą „oszczędność”. Rodzi to pytanie – dlaczego ptaki wciąż odlatują? Jedna z hipotez mówi o dostępie do pożywienia w czasie najostrzejszej zimy. W ciepłych regionach śródziemnomorskich okres głodu i mrozów jest krótszy, a pokarm – bardziej przewidywalny.
Druga hipoteza zakłada, że schematy migracyjne ukształtowały się tysiące lat temu i są utrwalone genetycznie. Dla części populacji odejście od tego wzorca wymaga czasu i sprzyjających warunków. Takim warunkiem jest choćby rozwój miast i „stołówka” w postaci odpadków oraz roślin ozdobnych owocujących zimą. W takich miejscach kos, który raz zdecyduje się zostać, może przekazać tę „strategię” swoim potomkom.
Wpływ środowiska miejskiego
W ostatnich dwustu latach kosy stopniowo przenoszą się z lasów do miast. Parki, cmentarze, ogródki działkowe, osiedlowe skwery – to dziś typowe siedliska, szczególnie dla samców śpiewających z dachów czy anten. Miasto działa jak bufor: temperatura jest wyższa niż w okolicznych lasach, śnieg szybciej topnieje, a dodatkowym źródłem energii są owoce nasadzeń ozdobnych i resztki ludzkiego jedzenia. To sprawia, że populacje „miejskie” są często całkowicie osiadłe.
Z kolei kosy leśne, pozbawione takich „bonusów”, są bardziej uzależnione od obfitości dzikich owoców i liczby mroźnych dni. Gdy zimą brakuje jarzębiny czy głogu, ptaki te chętniej przemieszczają się na Zachód lub Południe. Śmiertelność wśród migrujących osobników jest jednak wysoka – szacuje się, że z długiej wędrówki wraca zaledwie około połowy ptaków danego rocznika.
Jak kos radzi sobie zimą w Polsce?
Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu odżywiania. Latem i wiosną dieta kosa opiera się na bezkręgowcach – dżdżownicach, ślimakach, larwach owadów, drobnych kręgowcach, a także na jajach innych ptaków. Gdy jednak temperatura spada, a owady znikają, ptak przechodzi na pokarm roślinny. Zjada owoce, które zostały na krzewach i drzewach: jarzębinę, głóg, bez czarny, dziką różę, kalinę i liczne gatunki ogrodowe.
Ornitolodzy podkreślają, że zimujące ptaki „koczują” – przemieszczają się między miejscami, gdzie jeszcze zalegają owoce. Gdy opustoszeją krzewy na jednym osiedlu, stado przenosi się kilka kilometrów dalej, do kolejnej „stołówki”. Rzadko są to wielkie dystanse, ale dla ptaka ważny jest każdy klomb czy nieuprzątnięty żywopłot. Z tego powodu ogrody z różnorodną roślinnością i nierówno „wyczyszczony” park mają ogromną wartość przyrodniczą.
Zimą kosy przechodzą z diety owadziej na typowo owocową, chętnie korzystając z jarzębiny, głogu i czarnego bzu.
Czy kos zimą jest ptakiem pożytecznym w ogrodzie?
Dla ogrodnika kos bywa jednocześnie sprzymierzeńcem i kłopotliwym gościem. W sezonie wegetacyjnym to znakomity „pomocnik” – zjada ogromne ilości gąsienic, chrząszczy, pędraków i ślimaków. Już jedna rodzina w okresie karmienia młodych może wyłuskać z trawnika i rabat setki bezkręgowców. Zimą, gdy przechodzi na owoce, wciąż pełni ważną rolę – roznosi nasiona dzikich roślin, przyczyniając się do ich rozsiewania.
Z punktu widzenia plonów problem zaczyna się w czasie dojrzewania owoców. Kosy potrafią w krótkim czasie ogołocić krzewy porzeczek, agrestu czy jagody kamczackiej, a także podziobać dojrzewające jabłka i gruszki. Ich zwyczaj przekopywania ściółki przy poszukiwaniu dżdżownic może też uszkadzać młode sadzonki i burzyć dekoracyjne rabaty. W bilansie ogrodowym zyski (kontrola szkodników) zwykle jednak przeważają nad stratami.
Jak chronić owoce przed kosami?
Jeśli kosy regularnie niszczą część plonów, można sięgnąć po proste rozwiązania, które ograniczą straty bez szkody dla ptaków:
- siatki rozciągane nad krzewami i drzewkami owocowymi,
- taśmy, paski folii i stare płyty CD odbijające światło,
- atrapy ptaków drapieżnych (sylwetki sokoła czy jastrzębia),
- pozostawienie części krzewu lub kilku drzew jako „strefy dla ptaków”.
Ta ostatnia metoda bywa zaskakująco skuteczna. Jeśli ptaki znajdą obfite, łatwo dostępne owoce w jednym miejscu, rzadziej szukają kolejnych krzewów. W ogrodach, gdzie łączy się osłonę plonów z niewielkim „udziałem” dla ptaków, zwykle udaje się zachować rozsądny kompromis.
Jak zaprosić kosa do ogrodu?
Jeżeli zależy ci, by kosy zimowały właśnie w twoim ogrodzie, warto zaplanować kilka elementów. Po pierwsze – roślinność. Krzewy jarzębiny, aronii, bzu czarnego, głogu czy dzikiej róży zapewnią naturalną bazę pokarmową dla wielu gatunków. Po drugie – struktura ogrodu. Ptaszki czują się pewniej tam, gdzie mają gęste krzewy do ukrycia, fragment luźnej, wilgotnej gleby do żerowania oraz spokojne miejsca na śpiew.
Można też dodać element wodny. Proste poidełko z czystą wodą, ustawione w miejscu osłoniętym od wiatru, przyciągnie ptaki przez cały rok. Zimą – gdy powierzchnia wody zamarza – wystarczy rozbić lód lub na chwilę wnieść naczynie do domu i wstawić z powrotem z lekko ciepłą wodą. Taki drobiazg ma ogromne znaczenie w okresach mrozów.
Jak mądrze dokarmiać kosy zimą?
Ornitolodzy zgodnie ostrzegają przed dokarmianiem „na zapas”. Kiedy zima jest łagodna, bez grubej pokrywy śnieżnej, ptaki radzą sobie samodzielnie i nie wymagają naszej interwencji. Dr Jarosław Sułek podkreśla, że intensywne dokarmianie należy traktować jako rozwiązanie awaryjne – zwłaszcza podczas długotrwałych mrozów i śniegu, które utrudniają dostęp do gleby i naturalnych owoców.
Jeśli jednak warunki stają się trudne, można pomóc. W przypadku kosa najlepiej sprawdzają się suszone owoce: jarzębiny, głogu, bzu czarnego, aronii, porzeczek czy agrestu. Świeże owoce przy silnym mrozie mogą powodować niestrawność – ich sok zamarza w przewodzie pokarmowym. Kawałki jabłek lub gruszek warto więc podawać tylko w okresach odwilży lub lekkich przymrozków, przecinając je na pół, by ptak miał łatwy dostęp do miąższu.
Co może jeść kos przy karmniku?
Choć kosy chętniej żerują na ziemi niż na tradycyjnym karmniku, można im stworzyć „strefę stołową” pod drzewem czy krzewem. W takiej strefie dobrze sprawdzą się:
- suszone owoce jarzębiny, głogu, bzu, aronii,
- połówki jabłek, gruszek czy moreli w okresach bez silnych mrozów,
- mieszanki ziaren wysypane bezpośrednio na ziemię,
- ptasie kule i pyzy rozkruszone tak, by ptak mógł je łatwo wyjadać.
W odróżnieniu od sikor czy wróbli, kos nie przepada za wiszącymi karmnikami, woli szukać pożywienia w ściółce. Warto więc unikać gęstych siatek nad ziemią, które ograniczałyby mu dostęp do nasion czy okruchów. Jednocześnie nie należy przesadzać z ilością pożywienia – lepiej uzupełniać je częściej, ale mniejszymi porcjami, niż pozwolić, by resztki gniły pod śniegiem.
| Gatunek | Strategia zimowa | Podstawowy pokarm zimą |
| Kos | Częściowo wędrowny, często zimuje w Polsce | Owoce (jarzębina, głóg, bez), nasiona |
| Sójka | Zimuje, tworzy duże zapasy | Żołędzie (ok. 2000–3000 sztuk), orzechy |
| Słowik | Wędrowny, zimuje w Afryce | Owady i inne bezkręgowce |
Czy kos jest dobrym „sąsiadem” dla innych zimujących ptaków?
Kosy często tworzą zimą mieszane stadka z innymi gatunkami – np. z drozdami, jemiołuszkami czy szpakami. Wspólnie odwiedzają drzewa jarzębiny, głogu i ogrodowe nasadzenia. Ich obecność w ogrodzie sprzyja różnorodności, bo przyciąga kolejne gatunki, a śpiew samców od wczesnej wiosny sygnalizuje, że teren jest bezpieczny i obfituje w pożywienie. W połączeniu z sójkami – które roznoszą żołędzie i orzechy – tworzą ciekawy „zespół ogrodowy” dbający o odnowę drzew i krzewów.
Kiedy w marcu usłyszysz o świcie dźwięczny, gwizdowy śpiew z czubka drzewa lub anteny, możesz mieć prawie pewność, że to samiec kosa ogłaszający swój rewir. Niezależnie od tego, czy spędził zimę kilka ulic dalej, czy wrócił z Hiszpanii, taki sygnał oznacza jedno – twój ogród stał się dla niego dobrym miejscem do życia.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy kosy odlatują na zimę z Polski?
Część populacji rzeczywiście migruje, ale wiele osobników zostaje, zwłaszcza te żyjące w miastach i przy ludziach.
Kiedy zazwyczaj kosy rozpoczynają odloty i kiedy wracają?
Odloty zaczynają się zwykle we wrześniu–październiku, a powroty przypadają głównie na marzec–kwiecień.
Dokąd lecą kosy na zimowiska?
Migracje mają charakter średniodystansowy — kosy z północno‑wschodniej Europy często zimują na zachodzie i południu kontynentu oraz w północnej Afryce.
Dlaczego jedne kosy migrują, a inne pozostają na miejscu?
Decyzja zależy od dostępności pokarmu, warunków pogodowych oraz uwarunkowań genetycznych i środowiskowych, jak dostęp do odpadków i nasadzeń w miastach.
Jak kos radzi sobie zimą w Polsce pod względem diety?
Zimą przestawia się na dietę owocową, korzystając z jarzębiny, głogu, bzu i innych owoców krzewów i drzew.
Jak wspomóc kosy w trudnej zimie?
W czasie długich mrozów warto dokarmiać oszczędnie suszonymi owocami, a świeże owoce oferować tylko przy odwilży lub lekki mrozie.
Co można położyć przy karmniku, by przyciągnąć kosa?
Najlepiej wysypać na ziemię suszone owoce, połówki jabłek lub mieszanki ziaren i rozkruszone kule tłuszczowe.
Czy kos jest pożyteczny w ogrodzie i jak chronić owoce przed nim?
W sezonie jest cennym kontrolerem szkodników i rozsiewaczem nasion, a plony chronić można siatkami, odblaskami, atrapami drapieżników lub wyznaczeniem strefy dla ptaków.